Dzisiaj zamieszczam materiał nadesłany. „Portal Kryminalny z radością przedstawia Wielką Mapę Kryminału. Przestrzeń w sieci, w której fikcja literacka spotyka się z rzeczywistością, a bohaterowie kryminałów ze swymi twórcami i czytelnikami. To zaproszenie, aby na literaturę kryminalną spojrzeć z innej, szerszej perspektywy. Na Wielkiej Mapie Kryminału sukcesywnie będą pojawiać się miejsca związane zarówno z polskimi, jak i zagranicznymi autorami powieści kryminalnych i sensacyjnych, ale także ich książkami i pojawiającymi się w nich postaciami. Znajdziecie tu również zaproszenia na wydarzenia związane z literaturą kryminalną. Wszystko to po to, aby wyciągnąć was z domu. Liczymy, że Wielka Mapa Kryminału zainspiruje was do podążania śladami swoich kryminalnych faworytów. Porzucicie do cna przetarte szlaki turystyczne, aby na dobre zanurzyć się w nietuzinkowy świat kryminału, nie tylko w czasie czytania. Już wkrótce każdy użytkownik Portalu Kryminalnego będzie mógł stać się redaktorem Mapy. Zajrzyjcie i pomóżcie nam ją udoskonalić. Czekamy na wasze uwagi i pomysły. Przede wszystkim zaś zapraszamy do wspólnej zabawy! Wielką Mapę Kryminału znajdziecie tutaj: http://mapa.portalkryminalny.pl/. Wszelkie uwagi możecie zgłaszać pod adresem redakcja@portalkryminalny.pl”.
wtorek, 19 marca 2013
poniedziałek, 18 marca 2013
Argument Boga
W wydanych właśnie „Kotwicach pewności. Wojny kulturowe z popnacjonalizmem w tle” profesor Wojciech Burszta pisze m.in.: „Dzisiejszy świat ma naturę meta refleksyjną, cierpi na nadmiar świadomości i zmusza do opowiadania się za pewną wersją ładu symbolicznego, w ramach którego będziemy się czuli bezpieczni, u siebie, wśród innych podobnie myślących. Jako że modeli takiego urządzenia jest mrowie, a wszystkie nadają sobie status konkurencyjności wobec alternatyw, rodzi to pokusę fundamentalizmu kulturowego i każe nade wszystko szukać wartości i norm o takim stopniu pewności, który zagwarantuje harmonijną osobowość i pozwoli jednostkom rozpoznawać się wśród innych, uważanych za sprzymierzeńców. Taki jest dzisiejszy fundamentalizm, rozprzestrzeniający się na różne aspekty życia. (…) Przyglądając się codziennym losom wojen kulturowych, zauważam, że – być może – ostatecznym horyzontem i rejestrem, w którym będą się one niebawem toczyć, stanie się „argument Boga”.
niedziela, 17 marca 2013
piątek, 15 marca 2013
Mrożek o Nostradamusie
W roku 1981 Sławomir Mrożek napisał: „Moda na przepowiednie Nostradamusa. Jeżeli ciekawość tego, co jest – stępiona, ciekawi jesteśmy tego, co będzie. Dziwna rzecz: przecież nikt nie może wątpić, że się zestarzeje i umrze. A jednak obawa, że „to wszystko” musi też umrzeć, jest obawą. Można powiedzieć: instynkt gatunku, troska o gatunek, jednak, mimo wszystko. Można też powiedzieć, fantazjując: dusze przeczuwają, że śmierć ciała nie będzie wyzwoleniem. Po tej śmierci nadal będziemy brali udział w świecie. Okropna perspektywa, tęsknimy przecież wszyscy, buddyści, katolicy, ateiści – do wyzwolenia, choć każdy wyobraża to sobie inaczej. (…) W każdym razie jakkolwiek i cokolwiek można powiedzieć o Nostradamusie, Nostradamus to wizja. A wizji teraz światu brak.”
środa, 13 marca 2013
„Bogactwo” Marty Syrwid
„Czas w życiu nadaje się jednak tylko do gromadzenia, żeby potem sobie go powtarzać (lecz tylko w odcinkach), powtarzać i umrzeć”. (…) Bogactwa zgromadzonego materiału wspomnień są wielkie i nigdy nie wiadomo, co wylosują państwo z nich po ciemku i nagle. Nie uda się państwu oszukać”. To fragment pochodzący z drugiej powieści Marty Syrwid. Pamiętam jak w maju roku 2002 razem z Martą występowałem na festiwalu literackim w Olsztynie. Miała wówczas 16 lat! Była najmłodszą uczestniczką festiwalu, na który zaproszono autorów pokroju Kuczoka czy Witkowskiego. Czytała krótkie opowiadanie. Dwa lata później wydała debiutancki zbiór opowiadań, a w roku 2009 swoją pierwszą powieść pt. „Zaplecze”. Teraz, po czterech latach, przyszedł czas na drugą powieść. To proza pisana gęstym, pełnym znaczeń, przy tym nie pozbawionym ironii językiem. Poszatkowana na niewielkie odcinki, które dodatkowo rozsypano zakłócając chronologię. To książka wymagająca skupienia i uważnej lektury. Bogactwo przywołanych w cytacie wspomnień bywa ciężarem. Są one niczym filmowe kadry, które nagrywa ekipa śledząca życie Pat zza okna. Bohaterka powieści chce się zatem pozbyć przeszłości. Wszak łatwiej jest żyć kiedy „Czeka ją jasna przyszłość, pusta jak należy, mięso do kości oskrobać”. „Bogactwo” to dobra literatura dla wymagających. Miłośnicy twórczości Janusza Leona mogą sobie darować, raczej nie przebrną przez czterostronicową „Czołówkę”.
poniedziałek, 11 marca 2013
niedziela, 10 marca 2013
„Tu się ktoś spalił, tamten się zabił” czyli polskie media
W jednym z ostatnich wywiadów z Teresą Torańską, który ukazał się, niestety, już po śmierci dziennikarki jako książka pt. „Ja, My, Oni”, Małgorzata Purzyńska pyta m.in. o różnice między dziennikarstwem amerykańskim i polskim. Oto co mówi Torańska: „Ogromna odpowiedzialność za słowo. To mi zaimponowało. W Oklahoma City był wybuch, przed jednym z budynków władz federalnych. Jakiś mężczyzna wysadził gmach. Zginęło sto kilkadziesiąt osób. Ci dziennikarze zachowali się w ten sposób: po pierwsze, nie siać paniki. Po drugie, cenzurowali się: nie rzucić podejrzenia na jakąkolwiek nację, nie zasiać nienawiści rasowej. Potem okazało się, że to zrobił biały, ale pierwsze skojarzenie było, że mógł czarny. I to była ta odpowiedzialność za słowo, której u nas nie ma. (…) Gdy wróciłam do Polski i zobaczyłam „Fakty”, otworzyłam oczy za zdziwienia. To był typowy lokalny dziennik amerykański: tu się ktoś spalił, tamten się zabił, wpadł pod samochód. Jeszcze „Wiadomości” telewizji publicznej w Jedynce były programem z problemami, z szerszym spojrzeniem, ale później wszyscy doszlusowali do „Faktów”.
sobota, 9 marca 2013
Angelus numer osiem
Ogłoszono listę książek zakwalifikowanych do rozpatrywania przez jury Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. W poprzednich latach zdarzało się, że już sam fakt zakwalifikowania, czyli spełnienia wymogów regulaminowych, był wykorzystywany przez autorów i wydawców do napinania muskułów i ogłaszania światu nominacji. U nas wszak wszystkie chwyty są dozwolone. To, co w innych krajach natychmiast by potępiono, tutaj nikogo nie martwi. A przecież jest to zwykłe oszustwo, dzięki któremu można lepiej zareklamować książkę, umieścić ją w doborowym towarzystwie. Tymczasem prawdziwą listę 14 nominowanych książek poznamy w połowie sierpnia. Któryś z owych 14 autorów wyjedzie z Wrocławia bogatszy o 150 tysięcy złotych. Jak dotychczas zwycięzcy odprowadzili należny podatek siedem razy. Nigdy nie zwyciężył rodzimy pisarz. Czy po raz pierwszy zdobywca nagrody uiści go polskiej skarbówce, przekonamy się 19 października.
czwartek, 7 marca 2013
Prowincja pełna obłudy
Gwiazda pop-literatury Katarzyna Enerlich udzieliła wywiadu miesięcznikowi „PaperMint”. Autorka serii książek o prowincji mówi m.in.: „Lubię odwiedzać dworce w dużych miastach. Ludzie tam są zmęczeni, pozbawieni domów, jakby wyrwani ze swoich gniazd. Posiedziałam kiedyś na dworcu pół dnia i to było dla mnie wielkie doświadczenie. Żyłam trochę jak oni, na tej samej ławce siedziałam, do tego samego baru podchodziłam, wybierałam do jedzenia to, co i oni brali”. Dziwna łatwość utożsamienia się z tym, co tak naprawdę nie ma nic wspólnego z życiem prowadzonym przez autorkę. Dworce na prowincji w większości pozamykano, stąd zapewne pisarka ma ograniczony dostęp do małomiasteczkowej nędzy. Wielkomiejska jest równie frapująca. Być może zamawiała w barze to, co i bezdomni, z tą wszakże różnicą, że ci ludzie w przeciwieństwie do gwiazdy wcześniej wyżebrali te pieniądze. Zapytana przez przeprowadzającego wywiad, czy również żebrała, zaprzecza i twierdzi, że „(…) i tak otarłam się o najprostsze życie dworcowych nomadów”. Nazywanie życia tych ludzi „najprostszym” w sytuacji, kiedy każdego dnia walczą o przetrwanie, jest co najmniej nietaktem, a już mówienie o kontakcie, który „pozwala mi na to, aby umieć polubić bez wyjątku wszystkich ludzi, nawet tych żyjących poza nawiasem” jest hipokryzją i szczytem obłudy.
środa, 6 marca 2013
wtorek, 5 marca 2013
Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego po raz czwarty
Ogłoszono listę 10 najlepszych reportaży minionego roku. Dotychczas nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego przyznano trzykrotnie. Ani razu nie zdobył jej polski autor. Czy teraz będzie inaczej? Szanse są spore, gdyż połowa nominacji przypadła reportażystom z naszego kraju. Warto zauważyć, że nominację otrzymał Jean Hatzfeld – zwycięzca pierwszej edycji („Strategia antylop”), tym razem za książkę pt. „Sezon maczet” czyli kolejną część cyklu reportaży o ludobójstwie w Rwandzie. Czy wygra ponownie? Aż siedem z dziesięciu nominowanych pozycji wydało wydawnictwo „Czarne”, które od kilku lat wyrasta na wiodące w tym gatunku. Zwycięzcę poznamy 17 maja podczas Warszawskich Targów Książki.
poniedziałek, 4 marca 2013
„ArtPapier” w nowej odsłonie
Ukazał się marcowy numer katowickiego „ArtPapieru”. Od jakiegoś czasu internetowy dwutygodnik zmienił całkowicie szatę graficzną. Warto odnotować, że nastąpiła także zmiana na stanowisku redaktor naczelnej. W miejsce Violetty Sajkiewicz – teatrolożki i historyczki sztuki pojawiła się Magdalena Kempna – Pieniążek. Nowa naczelna ma tytuł doktora nauk humanistycznych. Dotychczas pisywała w „ArtPapierze” o filmie. Pierwszy tekst opublikowała w tym piśmie 1 marca 2006 roku. A zatem równo siedem lat temu. Najnowszy numer tutaj: http://artpapier.com/index.php?page=glowna&wydanie=172
sobota, 2 marca 2013
O „Kłamcy” na „Zbrodni w Bibliotece”
czwartek, 28 lutego 2013
Radziwinowicz w Olsztynie
Za wydawcą podaję: „Gogol w czasach Google'a” to wybór reportaży, korespondencji i felietonów wieloletniego korespondenta „Gazety Wyborczej” w Moskwie z lat 1998 – 2012, które układają się w niezwykły obraz Rosji. W książce Wacława Radziwinowicza Rosja jest piękna i straszna, pełna sprzeczności i skrajności. To kraj ludzi szlachetnych i odważnych, ale też miejsce, w którym od czasów carskich filarami systemu są złodziejstwo i korupcja. Kraj, w którym bizantyjskie bogactwo nielicznych zderza się z nędzą milionów, kraj przeklętych poetów i złodziei w limuzynach, bojowników o prawa człowieka i morderców bez twarzy, samotnych bohaterów i brutalnych sołdatów”. Spotkanie z autorem już 14 marca w olsztyńskiej „Tajemnicy Poliszynela”. Warto skorzystać z okazji i spotkać się z autorem tej bardzo dobrej książki!
środa, 27 lutego 2013
Dehnel o Tytanach
W wydanym właśnie tomie pt. „Młodszy księgowy. O książkach, czytaniu i pisaniu” Jacka Dehnela znaleźć można m. in. felieton o literackich dokonaniach państwa Grzeszczyków. Okazuje się, że słabo znam twórczość literatów zamieszkujących moje miasto, ba, niektórych nie znam wcale, chociaż ich dorobek jest imponujący. Oto smutny dowód: „…senior rodu osobiście udał się do dyrektora biblioteki w Olsztynie: Zaanonsowany przez sekretarkę, wszedł do gabinetu i przedstawił się…, i zapytał, czy zacny dyrektor kiedyś już o nim słyszał. Na co ten: „Niestety, nie…” Władysław A Grzeszczyk, słysząc to, zareagował: Ja, na pana miejscu, przynajmniej bym sobie w tej chwili osobiście naubliżał” – i wyszedł. Echo tych słów – temat na kolejne wielkie płótno w złotych ramach: Władysław A Grzeszczyk, mistrz ciętej riposty, pognębia dyrektora biblioteki – z pewnością długo jeszcze pobrzmiewało w korytarzach instytucji, bowiem po tej audiencji wszystkie biblioteki w Olsztynie kupiły od Władysława A Grzeszczyka… jeden komplet książek. Za to Harrego Pottera – dodaje ze zrozumiałą goryczą i kaustyczną ironią – każda kupiła po trzy komplety…” Pora zatem nadrobić zaległości czytelnicze. Zacznę od „Polska w 1939 mogła wygrać”. Następnie w planach mam „Jak spłodzić syna a jak córkę”, by zająć się przez resztę życia lekturą dziewięciu części „Ksiąg mądrości”, w których autor – Władysław A zawarł dwadzieścia tysięcy złotych myśli…
poniedziałek, 25 lutego 2013
Apolityczni
Styczniowo-lutowy numer „Lampy” zamieszcza m.in. wywiady z finalistką oraz zdobywcą tegorocznych „Paszportów Polityki”. Co ciekawe, wyróżnieni przez tygodnik „Polityka” autorzy od polityki trzymają się z daleka.
Zośka Papużanka: „Nie dam się naciągnąć na rozmowy dotyczące polityki. Mam poglądy na temat literatury, ale nie polityki. Wychodzę z założenia, że mogę uczestniczyć tylko w czymś, na czym się znam – i tylko o tym mogę się wypowiadać. A na polityce się nie znam i ona mnie zupełnie nie interesuje”.
Szczepan Twardoch: „Pisarze nie są po to, aby wypowiadać się o polskości, Śląsku, Smoleńsku, aborcji, Kaczyńskim, Tusku, o polityce… Zupełnie nie rozumiem, czemu pisarzy i w ogóle artystów traktuje się jako autorytety od czegokolwiek. Umiem pisać książki i staram się je pisać o ważnych sprawach, bo nienawidzę błahych powieści, ale nie chcę mówić ludziom o ważnych sprawach wprost i nie chcę, żeby ludzie mnie pytali, jak żyć. Nie umiem na ważne pytania odpowiadać inaczej niż literaturą. Nawet sobie samemu”.
sobota, 23 lutego 2013
Polska B. oczyma Kołodziejczyka
„B. Opowieści z planety prowincja” Marcina Kołodziejczyka czyta się znakomicie. Chociaż wyszły w serii „Strefa reportażu” śmiało mogłyby funkcjonować jako opowiadania. Autor ma świetny słuch językowy i cudowne poczucie humoru. Oto niewielka próbka jego talentu: „Jak już tatuś z kolegami zdobył Berlin i wypił cały tamtejszy koniak, wrócił do wsi, do mamusi, bo ja już byłem na ostatnim zakręcie mamusinych wnętrzności. Tatusia chłopi chcieli pobić kłonicami za zepsucie mamusi, ale on miał glejt z armii, wyciągnął go tak, żeby wszyscy mogli sobie zobaczyć, i zostawili go w spokoju. Na tym papierze było po rusku, że Wróblowi Piotrowi Piotrowiczowi przysługuje jako łup wojenny walec drogowy marki Henschel. (…) Walec, za pozwoleniem Armii Czerwonej, czekał na tatusia w Kazachstanie, czkałowska obłast, gdzieś tu miałem to nadanie w szufladzie (wstaje i szuka, ale nie znajduje) Więc tatuś wziął z mamusią ślub, zaczekał, żebym się urodził, i z sąsiadem Bombke Stefanem, takim spolszczonym Niemcem, pojechali za Ural. Nie było ich dwa lata, ten Henschel to była potężna maszyna parowa, to pan sobie wyobrazi, ile toto węgla zeżarło, a czasy były deficytowe (herbatki może zrobię?)”. Polecam!
czwartek, 21 lutego 2013
Herbert w autobusach
Co prawda akcja, o której informację zamieszczam poniżej, jak większość przedsięwzięć organizowanych w naszym kraju, Olsztyn omija, lecz warto o niej wiedzieć. Otóż, „26 lutego 2013 r. w szesnastu miastach w Polsce odbędzie się akcja społeczna pt. „Czytam w podróży… Herberta”, która jest wspólnym projektem Fundacji im. Zbigniewa Herberta oraz Klubu Herbertowskich Szkół. Partnerami akcji są Biblioteka Narodowa oraz Instytut Adama Mickiewicza. W projekt zaangażowało się ponad 400 wolontariuszy. Uczniowie szkół Herbertowskich oraz innych szkół i studenci wyższych uczelni będą rozdawać zakładki do książek z fragmentami utworów Zbigniewa Herberta w środkach transportu, na przystankach i w przestrzeni miejskiej. Zakładki będą także dystrybuowane w bibliotekach miejskich oraz w wybranych księgarnio-kawiarniach”.
środa, 20 lutego 2013
Proza czyli poezja !?
Oto fragment informacji jaką znalazłem wczoraj w jednej z olsztyńskich gazet. W założeniu organizatora ma być zaproszeniem na popularny literacki cykl konkursowy: „Weź stronę prozy i zahacz o amfiteatr! Twój tekst oceni profesjonalne jury i publiczność. (…) może wziąć udział każdy, kto zaprezentuje publicznie i w obecności jury jeden własny wiersz. (…) Przywiązujemy wielką wagę do jakości. Naszą siłą jest zespół fachowców posiadających wieloletnie doświadczenie”. Hmmm.
wtorek, 19 lutego 2013
poniedziałek, 18 lutego 2013
„Drzewo morwowe” i „Kłamca” jako e-booki

Ta informacja dotyczy moich książek, które wydaje wydawnictwo Szara Godzina. Zapewne zainteresuje tych czytelników, którzy są zwolennikami nowych technologii czyli w tym wypadku coraz bardziej popularnych e-booków. Otóż, Woblink oraz Publio to platformy, na których już w marcu pojawią się książki z serii o dziennikarzu śledczym Pawle Werensie. sobota, 16 lutego 2013
„Król Tyru” już w czerwcu
To wiadomość potwierdzona wczoraj przez Wydawcę. Trzecia część trylogii kainickiej o Pawle Werensie pojawi się w księgarniach na przełomie maja i czerwca. Tym razem akcja książki będzie się toczyła zimą w scenerii olsztyńskiej, lecz również przeniesie się na wschód, pod granicę z Rosją. Pojawią się zupełnie nowe postacie, a te już poznane wcześniej, pokażą nieznane dotychczas oblicze… Oczywiście, będę informował o przygotowaniach do premiery.
czwartek, 14 lutego 2013
Kobiety Kaddafiego
Fragmenty z
książki autorstwa Annick Cojean: „Niewielką grupę młodych kobiet otaczają
strażniczki, nalegając, by jedna z przybyłych – piętnastolatka – poszła za nim.
Ubierają ją w tradycyjny strój i dają jej tysiąc rad, jak przypodobać się
pułkownikowi wychwalaniem jego rewolucji. Dziewczyna wchodzi do pomieszczenia
radosna. Wychodzi z niego załamana, z plamą krwi między udami. Młode działaczki
są w szoku. (…) …wcielają ją do czegoś, co Libja opisuje jako ogromny harem. (…)
Program dnia i nocy jest niezmienny. „Jedzenie, spanie, pieprzenie”. (…) Kadafi
zmuszał niektóre z nas do przyprowadzania mu naszych sióstr, kuzynek, a w końcu
– córek”. Te zaś, które próbowały uciec: „przywieziono do ojczyzny z ogolonymi
głowami, oskarżono o zdradę. Pokazywano w telewizji jako prostytutki z burdeli.
Potem zostały zgładzone”.
wtorek, 12 lutego 2013
Żadan powraca
„Teraz mam trzydzieści lat” napisał Serhij Żadan w powieści pt. „Depeche Mode” wydanej u nas w roku 2006. Pisano wówczas o tej książce, że to pamiętnik z okresu dojrzewania. Rok wcześniej ukazał się „Big mac”. Przez następnych siedem lat ukraiński pisarz (ciągle młodego pokolenia – rocznik 1974) wydał w Polsce kolejne książki. Były nimi „ANARCHY IN THE UKR” (2007) i „Hymn młodzieży demokratycznej” (2008). Wszystkie zostały dobrze przyjęte przez czytelników i krytykę. Wszystkie znakomicie przetłumaczył Michał Petryk. Również on figuruje w stopce redakcyjnej, jako tłumacz najnowszej powieści Żadana zatytułowanej „Woroszyłowgrad”. Jak ją reklamuje wydawca: „Książka jest połączeniem Bildungsroman, powieści drogi i powieści łotrzykowskiej”. Zaś cytowany również Stanisław Łubieński bardzo trafnie zauważa, że „ Książki Żadana to wrażliwość, liryzm i poczucie humoru”. Żadan to jeden z moich ulubionych współczesnych ukraińskich pisarzy. Bardzo jestem ciekaw jak i na ile ewoluowało pisarstwo tego znakomitego autora. Od jego debiutu powieściowego minęła wszak prawie dekada.
poniedziałek, 11 lutego 2013
sobota, 9 lutego 2013
Krasicki zawsze aktualny
„Sekretarzem
stanu w kancelarii Jarosława Kaczyńskiego zostaje Krzysztof Filipek, poseł po
zawodówce. Pomagający żonie w pracy dozorcy, kierowca Leppera. (…) Na
budownictwie co prawda się nie zna (Andrzej Aumiller, minister budownictwa –
przyp. T.B.) i deklaruje, że interesuje go rynek truskawek, malin i jeżyn, ale
jest człowiekiem kulturalnym, lubiącym malować i rzeźbić, co w Samoobronie
stanowi już niezaprzeczalną jakość (…) Wiceministrem zdrowia, z poparciem
Samoobrony, zostaje Marek Ludwik Grabowski, były szef sanepidu w Częstochowie.
Chce liczyć w Polsce homoseksualistów, których myli z pedofilami… (…) Kwalifikacje
działaczy Samoobrony do publicznych posad sprawdzają brukowce. „Fakt” dzwoni do
posła Edwarda Kiedosa, by skomentował pomysł Andrzeja Leppera na opodatkowanie
wody. Kiedos uznał, że to świetna propozycja, która „będzie przedmiotem
szczegółowej analizy w klubie”. Podatek od wody był wymysłem dziennikarzy
„Faktu”. I tak by można cytować kolejne ustępy z książki Marcina Kąckiego pt.
„Lepperiada” w nieskończoność. Czytać i śmiać się z samych siebie, bo tych
ludzi ktoś przecież wybrał w demokratycznym głosowaniu. Mnie przychodzi w tym
miejscu na myśl bajka, którą pozwolę sobie przytoczyć w całości:
„Kiedy wół był
ministrem i rządził rozsądnie,
Szły, prawda,
rzeczy z wolna, ale szły porządnie.
Jednostajność
na koniec monarchę znudziła;
Dał miejsce
woła małpie lew, bo go bawiła.
Dwór był
kontent, kontenci poddani – z początku;
Ustała wkrótce
radość – nie było porządku.
Pan się śmiał,
śmiał minister, płakał lud ubogi.
Kiedy więc
coraz większe nastawały trwogi,
Zrzucono z
miejsca małpę. Żeby złemu radził,
Wzięto lisa:
ten pana i poddanych zdradził.
Nie osiedział
się zdrajca i ten, który bawił:
Znów wół był
ministrem i wszystko naprawił”.
czwartek, 7 lutego 2013
Chwin krytycznie o krytykach i krytyce
Pisarz i
literaturoznawca Stefan Chwin udzielił bardzo interesującego wywiadu
miesięcznikowi „Polonistyka”. Oto co sądzi o współczesnej krytyce:
- „Prawdziwą
śmiercią krytyki literackiej jest chwila, w której krytyk zamyka się w klatce
literatury”.
- „Rdzeniem
krytyki literackiej tymczasem są po pierwsze – recenzje, po drugie – artykuły
programowe. Recenzje pojawiają się u nas incydentalnie, artykułów programowych
nie ma wcale”.
- „Mam
podejrzenie, że żywa krytyka literacka przeniosła się dziś w rejony
konkursowe”.
O Nagrodzie
Nike:
- „…w chwili
obecnej, kiedy pytam o skład jury Nagrody Nike, mało kto potrafi wymienić
osoby, które tam zasiadają. Zresztą mało kto też pamięta nawet, kto w zeszłym
roku dostał Nike. Słabością wszystkich szanujących się jury jest to, że
rekrutują się one głównie z gremiów uniwersyteckich”.
O pismach
literackich:
- „FA-art. to pismo z założenia studyjne.
Nad publikowanymi tam tekstami krytycznymi unosi się duch uniwersytetu. Są to
recenzje konstruowane przez fachowców, dalekie od literackiego placu boju”.
- „Nowe Książki mają mikroskopijną siłę
oddziaływania na energię życia literackiego w Polsce”.
- Bolączką „Zeszytów (Literackich – przyp. T.B.)
jest obracanie się w dość zamkniętym kręgu nazwisk. Niekiedy wygląda to tak,
jakby grupa znajomych z uprzejmą życzliwością pisała o sobie nawzajem. (…) To
jest pismo z lekka archeologiczne”.
- „Ukazanie się
tego dodatku („Książki. Magazyn do czytania” – przyp. T.B.) uważam za formę
kapitulacji. (…) Sam zaś magazyn nie ma właściwie krytycznoliterackiego
charakteru. To rodzaj almanachu, w którym znajdujemy rozmaite artykuły, eseje,
felietony…”
Polecam całą
rozmowę, w której znany pisarz diagnozuje stan naszej rodzimej literatury.
Padają nazwiska cenionych przez niego krytyków, przedstawiony jest m.in.
stosunek Chwina do krytyki w Internecie, prasie kobiecej.
wtorek, 5 lutego 2013
Utopie w „Opcjach”
Najnowszy numer
katowickich „Opcji” (2012, nr 3) jest już dostępny w salonach pewnej znanej sieci.
Jednym z wiodących tematów numeru są „Utopie”. Autorzy tego działu przyglądają
się utopijnym motywom w różnych dziedzinach sztuki. Marta Cwujdzińska w tekście
„Jarocin Festival – zmitologizowana utopia” próbuje odtworzyć i zrekonstruować
kolejne składniki legendy. Podsumowuje: „Bo właściwie festiwal w Jarocinie
niewiele się zmienił od lat 70. Niewiele zmienili się też jego uczestnicy.
Tylko że kilkadziesiąt lat temu festiwal ten był przedsięwzięciem unikalnym,
natomiast dziś jest jedną z wielu tego typu imprez”. Underground jako utopia? I
seks jako rodzaj (anty)utopii, chciałoby się powiedzieć po lekturze recenzji „Pięćdziesięciu
twarzy Greya” zamieszczonej w tym samym numerze. Dariusz Nowacki w tekście „Aluminium
szeleści” podsumowuje powieść, w której podobno zaczytują się kobiety: „Nie
chodzi o folię aluminiową, która pojawia się w piosence Warszafskiego Deszczu.
Na kartach „Pięćdziesięciu twarzy Greya” szeleści zupełnie inna folia – ta, w
którą opakowane są prezerwatywy. […] Ten właśnie dźwięk (szelest folii) został
mi w uszach, po lekturze brytyjskiego bestsellera – nie zaś konwencjonalne pojękiwania
bądź inne artykulacje łóżkowe, a już najmniej dialogi, tylko ta nieszczęsna
folia, podsuwająca obsesyjnie myśl o jakiejś kosmicznej technologii (połączenie
lateksu z teflonem?) zastosowanej przez anonimowego producenta prezerwatyw.
Uczepiłem się? Wydziwiam? Bynajmniej – taka to właśnie powieść: dziwaczna,
niepojęta, paradoksalna… niczym dzikie sado-maso w gumie”.
poniedziałek, 4 lutego 2013
Zmiany, zmiany, zmiany
Z niedowierzaniem,
lecz wielką radością, odnotowuję fakt, że Instytut Książki wreszcie zmienił swoją stronę internetową. Jednym z powodów tej metamorfozy jest zapewne
dziesięciolecie istnienia tej szacownej instytucji. Gratuluję i życzę Szanownemu
Jubilatowi kolejnych lat udanej działalności a Was namawiam do zaglądania na stronę Instytutu,
najlepiej codziennie: http://www.instytutksiazki.pl/wydarzenia,aktualnosci,28961,instytut-ksiazki.-oryginalny-od-2003.html
niedziela, 3 lutego 2013
Makłowicz? Okrasa? Wolne żarty!
Przeglądałem
ostatnio w bibliotece archiwalne numery „Gazety Olsztyńskiej”. Ściślej, te z
czerwca 2000 roku. Wśród różnorakich materiałów natrafiłem na wywiad z goszczącą
wówczas w Olsztynie Hanną Szymanderską. Okazją do rozmowy było spotkanie
autorki z czytelnikami w nieistniejącej już księgarni wydawnictwa „Prószyński i
S-ka”. Zapytana przez dziennikarkę o sytuację finansową odpowiedziała: „Zarabiam
trochę (…) Ostatnio mniej, bo kiedyś autorzy dostawali 8 procent, teraz tylko
cztery”. Życzyłbym każdemu autorowi owych czterech procent i nakładów
Szymanderskiej. Tylko w „Prószyńskim” wydała 1,5 miliona książek! Dla
niezorientowanych wyjaśnię, że Hanna Szymanderska pisze książki kucharskie. Od
wspomnianego 2000 roku sprzedała ich kolejny milion… XIX-wieczna Warszawa miała
Ćwierczakiewiczową, o której Prus pisywał wierszyki. Jak chociażby taki: „O czym
u nas marzył Mickiewicz / To zdobyła pani Ćwierczakiewicz”. Zdaje się, że wiek XX
przeszedł do historii jako wiek Szymanderskiej.
piątek, 1 lutego 2013
Rosja kraj paradoksów
Czytam Wacława
Radziwinowicza „Gogol w czasach Google’a”. Niewielkimi partiami, gdyż obraz
Rosji w tej książce jest tak nieprawdopodobny, że czytanie tej pozycji w
całości mogłoby naruszyć nieodwracalnie mój układ nerwowy. Oto fragment na
chybił – trafił: „W szkołach Nowosybirska uczniowie niedawno pisali
wypracowanie na temat „Kiedy spotkam milicjanta”. Wszyscy rozwijali temat tak
jak dziewięcioletnia Natasza Siwokon: „Jeśli do mnie podejdzie milicjant,
zapytam: - Wujku ile mam ci dać pieniędzy? - A potem pobiegnę do domu, a potem
wrócę i oddam mu wszystkie pieniądze i spytam, czy wystarczy. Potem on
zaprowadzi mnie na posterunek i posadzi do więzienia”. Niesamowita lektura!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































