czwartek, 9 maja 2013

Kryminalne lato

Natrafiłem na zapowiedź książki „Hotel Zaświat” olsztynianina Przemysława Borkowskiego. Dotychczas znanego głównie z występów w „Kabarecie Moralnego Niepokoju”. W wielkim skrócie thriller Borkowskiego jest opowieścią o powrocie w rodzinne strony pewnego mężczyzny. Lecz „Świat, który zapamiętał z czasów dzieciństwa, zmienił się i zdegradował”. Co z tego wyniknie, warto sprawdzić sięgając po książkę. Okazuje się, że w najbliższym okresie książek autorów związanych z Warmią i Mazurami, którzy wprowadzili wątki sensacyjne czy wręcz stworzyli powieści kryminalne ukaże się całkiem sporo. Zdobywca Nagrody Wielkiego Kalibru Paweł Jaszczuk wydaje „Ochronkę Anioła Stróża” – powieść o pisarzu Magnusie, który podejmuje się napisania biografii pewnego krakowskiego hotelarza. Tym samym trafia do świata pełnego zagadek, niedopowiedzeń i symboli. Miesiąc później w ręce czytelników trafi „Ornat z krwi” Krzysztofa Beśki. Jak podaje wydawca: „Ktoś, wyraźnie czegoś szukając w kościołach, brutalnie i bez skrupułów, zabija księży”. Archeolożka Ewa Rimmel i dziennikarz Tomasz Horn rozpoczynają śledztwo. Od niedawna w księgarniach jest dostępny „Jasnowidz” Bartłomieja Biesiekirskiego. To debiut urodzonego w Ostródzie autora. Jak sam mówi: „Joachim Grefer, tytułowy jasnowidz, zostaje wciągnięty w wir gwałtownych wydarzeń, tracąc kontrolę nad swoim życiem”. Piszący te słowa również przygotował kolejną część przygód Werensa. Zapowiada się zatem kryminalne lato!




środa, 8 maja 2013

„Powrót do Breitenheide” w Sopocie

Pisałem w listopadzie o słuchowisku Radia Olsztyn, które powstaje na podstawie prozy Włodzimierza Kowalewskiego. Minęło pół roku i „Powrót do Breitenheide” w reżyserii Marka Markiewicza znalazło się wśród słuchowisk, które powalczą o tytuł najlepszego podczas już 13 edycji Festiwalu Teatru Polskiego Radia i Telewizji Polskiej „Dwa teatry” w Sopocie. Wśród finalistów znaleźli się reżyserzy tej miary co Jerzy Stuhr, Andrzej Seweryn czy Janusz Zaorski, tak więc konkurencja jest niezwykle mocna. Autorowi książki oraz reżyserowi „Powrotu…” życzę sukcesu na miarę tego, jaki odniosła poprzednia adaptacja prozy Kowalewskiego czyli „Bóg zapłacz” w reżyserii Janusza Kijowskiego. Przypomnę, że wówczas słuchowisko zostało nagrodzone na tym festiwalu w dwóch kategoriach.

poniedziałek, 6 maja 2013

Żadan w „Lampie”

Jeden z moich ulubionych ukraińskich współczesnych pisarzy Serhij Żadan, udzielił wywiadu miesięcznikowi „Lampa”. Pytany przez Łukasza Saturczaka o sytuację w kraju, a w szczególności w Charkowie, w którym pisarz mieszka, mówi m.in.: „U nas człowiek bez zasad moralnych czuje się dobrze. Taki człowiek ma szansę zrobić karierę (…) Wielu wyjechało do Niemiec, ktoś do Izraela, Ameryki, Moskwy. Zostali tu ludzie najbardziej spokojni, pasywni (…) Kolej nie działa, drogi są bardzo złe. Wszystko się rozsypuje. Lewa ręka nie wie, co robi prawa”. Pada również pytanie o pisarzy ukraińskich. Żadan mówi: „Większość ukraińskich pisarzy ma poglądy prawicowe (…) W zasadzie poglądy lewicowe uważa się za antypatriotyczne. Ukraińscy pisarze w warunkach nacisku środowiska rosyjskojęzycznego przede wszystkim bronią tradycjonalizmu. I dlatego wśród pisarzy jest bardzo dużo homofobów i nacjonalistów.”

niedziela, 5 maja 2013

„Król Tyru” od 4 czerwca w księgarniach

Tę informację podaję za wydawcą. Już za niecały miesiąc, bo czwartego czerwca, będzie miała premierę trzecia część trylogii kainickiej. W wielkim skrócie: W zamurowanym grobowcu rodu Fahrenheitów turysta znajduje spalone ciało pozbawione głowy. W okolicy zostaje zatrzymany przez policję młody lekarz szpitala psychiatrycznego. Mężczyzna w areszcie popełnia samobójstwo. Wcześniej opiekował się wnuczką generała Szuberta. Teraz dziewczyna zaginęła. Czy trup w grobowcu to zaginiona? Jeśli nie, to kim jest ofiara? Gdzie ukrywa się wnuczka generała? Zrozpaczona matka dziewczyny zwraca się z prośbą o jej odnalezienie do Pawła Werensa. Rozpoczyna się pełne niebezpieczeństw i tajemnic śledztwo…

piątek, 3 maja 2013

Najlepsza książka na lato

W tym roku w kategorii „kryminał, sensacja, thriller” rywalizowało osiem tytułów. Z wielką przyjemnością pragnę poinformować, że „Kłamca” otrzymał najwięcej, bo prawie 1/3 wszystkich głosów czytelników i znalazł się w ścisłym finale! Która powieść zdobędzie tytuł „Najlepszej książki na lato” dowiemy się 12 maja podczas warszawskich targów książki. Bardzo dziękuję tym wszystkim, którzy oddali na mnie głos i proszę o ponowny (tak jest skonstruowany regulamin). Warto dodać, że organizatorzy czyli Granice.pl przewidzieli nagrody książkowe dla uczestników głosowania. Głosować można tutaj:
http://www.ksiazkanalato.pl/ksiazka,277021

środa, 1 maja 2013

1 Maja


"Towarzyszu korespondencie!
Jeszcze bystrzej patrz wokół
Wroga nie trzeba mieć w pięcie -
Trzeba go mieć na oku (...)
Niech twe pióro jak kilof, jak rydel
Bogaci ojczyznę moją
Twoje pióro rośnie u skrzydeł
Białego gołębia pokoju.

Józef Prutkowski  "Do kolegi po piórze"

[cyt. za: J. Chłosta, Życie literackie Olsztyna w latach 1945-2004. W: Olsztyn 1945-2005. Kultura i nauka, red. S. Achremczyk, W. Ogrodziński, Olsztyn 2006, s. 331.]

wtorek, 30 kwietnia 2013

Duży i mały

Xiegarnia.pl zamieszcza tekst autorstwa Macieja Roberta o niszowych wydawcach. Autor m.in. przedstawia ranking dziesięciu wydawnictw, które uznał za niszowe. Polecam tekst, chociaż muszę przyznać, że kryteria doboru są dla mnie nieczytelne. Jak bowiem nazwać niszowym wydawnictwem takie, którego książki bez najmniejszego problemu można kupić w większości księgarń? Mam tu na myśli Smak Słowa czy Dwie Siostry. To, że to drugie publikuje literaturę dziecięcą, nie oznacza, że jego książki są trudniej dostępne. Właśnie, czy niszowość to kwestia nakładu, czy podejmowanej tematyki? Jak za niszowe uznać Biuro Literackie, które wydało… 300 tytułów (sic!) i zgarnia jedną nagrodę za drugą? W którym miejscu zaczyna się duży wydawca, a kończy nisza? Czy to kwestia ilości etatów? Czy małe wydawnictwo jest zawsze niszowe? I czy małe komercyjne wydawnictwo jest tym samym co wydawnictwo prowadzone przez jakąś fundację czy stowarzyszenie? Całość tekstu tutaj: http://xiegarnia.pl/artykuly/oplaca-sie-robic-dobre-rzeczy-wydawnictwa-w-niszy/

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Nowy magazyn – „Charaktery Pisma”

W połowie maja pojawi się w salonach prasowych nowe pismo o profilu literacko – humanistycznym. Nazywa się „Charaktery Pisma”. Jak podaje wydawca „To magazyn (…), w którym publikują wybitni pisarze, poeci, reporterzy, krytycy a także podróżnicy (…) Nie jest ważny tylko temat, wokół którego krążą autorzy, ale ich osobowość i wrażliwość, prywatna rysa, szczegół, detal.” I tak oto w pierwszym numerze znaleźli się m.in.: Hartwig, Chwin, Wilk, Franaszek, Karpowicz, Nowacki czy Springer. Nakład jak na nasze warunki jest duży, bo sześciotysięczny. „Charaktery Pisma” wydaje kieleckie wydawnictwo „Charaktery”. 15 maja w samo południe przewidziano spotkanie promocyjne, którego gościem specjalnym będzie Mariusz Wilk. Odbędzie się ono w warszawskim salonie Empiku przy Marszałkowskiej.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Orfeusz nr 2

Ogłoszono listę książek nominowanych do „ORFEUSZA Nagrody Poetyckiej”. To druga edycja konkursu, w którym o miano najlepszego ubiegają się tomy poezji. Podobnie jak w roku ubiegłym, do finałowej dwudziestki weszło pięć książek wydanych przez sopocki „Topos”. Nieco mniej, bo po trzy tytuły, reprezentują poznańską „WBPiCAK” oraz „Wydawnictwo Literackie”. Dwie książki są z „Biura Literackiego”. Warto odnotować zmiany w składzie jury. Dołączył Wojciech Ligęza. Zajął miejsce Ewy Lipskiej, której książka w tym roku znalazła się wśród nominowanych. Jury wyłoni finałową piątkę 6 czerwca. W zeszłym roku były to trzy książki z przywołanego „Toposu” oraz dwie z „Biura Literackiego”. Kto otrzyma dwadzieścia tysięcy złotych dowiemy się 29 czerwca. Pierwszą edycję wygrał Krzysztof Karasek.

piątek, 26 kwietnia 2013

Taka piękna śmierć

„Do tej pory mam przed oczyma jaskrawomalinową łunę, reaktor świecił się jakoś tak od wewnątrz. Nie palił się zwyczajnie, raczej się jarzył. Niesamowite światło. Piękne. Bo jeśli nie brać pod uwagę reszty, to było bardzo ładne. Nic podobnego w kinie nie widziałam, z niczym nie da się tego porównać. (…) Nie wiedzieliśmy, że śmierć może być taka piękna”. To fragment z książki Francesco M. Cataluccio pt. „Czarnobyl”, którą w przypadającą dzisiaj rocznicę wybuchu w elektrowni atomowej wydało u nas wydawnictwo Czarne. Relacje ludzi – świadków tamtego tragicznego wydarzenia i opisy jego następstw są porażające. Warto tę pozycję przeczytać.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Pożyczony mikrofon, auto z demobilu czyli początki radia

Bilet, który posiadał pasażer pociągu relacji Bydgoszcz – Olsztyn tracił swoją ważność w Iławie. Dalszą część drogi mężczyzna przejechał „na gapę”. Z olsztyńskiego dworca wyruszył w kierunku willi przy ulicy Kajki. Tam miała znajdować się Ekspozytura Polskiego Radia. Póki co, jedyną ruchomość stanowił zepsuty mikrofon. Był rok 1952. Mężczyzna nazywał się Kazimierz Biniaś i dołączył do czterech innych osób, tworzących radio na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Rok później radiowcy zdobyli chevroleta, który pamiętał kampanię wrześniową, wojnę w Afryce, a teraz został wozem transmisyjnym. Przez kolejne lata stan posiadania nie zwiększał się w jakiś przesadny sposób. Dość powiedzieć, że w roku 1956 były to dwa gramofony, jeden magneton stacyjny, a magnetofonu montażowego nie było wcale. Początkowo były to dwie piętnastominutowe audycje nadawane wczesnym rankiem i wieczorem. Odbierano je przez tzw. „kołchoźniki” czyli głośniki zamontowane w domach i na ulicach. Wczorajszego popołudnia w kawo-księgarni Tajemnica Poliszynela odbyło się spotkanie z dr Magdaleną Szydłowską – dziennikarką radiową i autorką książki poświęconej historii radia w mieście nad Łyną. Można było wysłuchać fragmentów archiwalnych audycji, głosów pasjonatów tworzących radio, ludzi, których już nie ma wśród nas. Była to sugestywna opowieść o radiu, jego dawnej magii, która na zawsze odeszła.



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Finałowa piątka Literackiej Nagrody Warmii i Mazur Wawrzyn

Żeby znaleźć się wśród książek nominowanych do Literackiej Nagrody Warmii i Mazur Wawrzyn, trzeba, jak podaje regulamin, mieć „biograficzny, tematyczny lub twórczy związek książki z regionem Warmii i Mazur”. Dlatego na przykład dwa lata temu nominację otrzymała mieszkająca w Krakowie Gaja Grzegorzewska, która akcję swojej książki umieściła na Mazurach. Taka formuła powoduje, że każdego roku jury rozpatruje około 200 tytułów. Tegoroczny finał zapowiada się niezwykle emocjonująco. Aż czterech finalistów to wcześniejsi laureaci Wawrzynu! Są to: Kazimierz Orłoś, Włodzimierz Kowalewski, Kazimierz Brakoniecki, Mariusz Sieniewicz i absolutny debiutant w tym gronie Zbigniew Waszkielewicz. Nominowanym składam gratulacje. A kto otrzyma tę prestiżową nagrodę dowiemy się 22 maja.





niedziela, 21 kwietnia 2013

Najlepsza książka na lato

Powieść „Kłamca” znalazła się wśród książek ubiegających się o tytuł „Najlepszej książki na lato”. Konkurs ogłosił wortal Granice.pl. Głosy można oddawać tutaj: http://www.ksiazkanalato.pl/ksiazka,277021 Organizatorzy przewidzieli nagrody książkowe dla uczestników głosowania, a zatem warto wziąć udział w zabawie.

sobota, 20 kwietnia 2013

piątek, 19 kwietnia 2013

Krótko

Ostatnie dni minęły na przygotowaniach do krótkiego filmu będącego zapowiedzią „Króla Tyru”. Rzutem na taśmę udało się nagrać topniejący śnieg. Prace już są na ukończeniu, pozostał montaż. W przyszłym tygodniu planujemy pokazać trailer światu.

środa, 17 kwietnia 2013

Król Tyru


Już w czerwcu będziecie mogli przeczytać kolejną część cyklu kryminalnego z dziennikarzem Pawłem Werensem w roli głównej (szczegółowe informacje niebawem). A dzisiaj w ramach zapowiedzi, okładka książki.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Swietłana Aleksijewicz - reaktywacja

„Trudno opowiadać o złu tak, by nie ono stawało się bohaterem, ale ludzki opór wobec niego. By uwypuklić ducha sprzeciwu. Praca polega na tym, by mimo tak przerażającego materiału zło nie znalazło się na pierwszym planie. (…) Zło robi z ludźmi straszne rzeczy, a przecież nie mamy prawa ich osądzać, jesteśmy tylko słuchaczami opowieści. Nie sposób wczuć się w człowieka, na którego oczach zabito jego dziecko”. To fragment rozmowy ze Swietłaną Aleksijewicz, który zamieszczają kwietniowe „Nowe Książki”. Polscy czytelnicy mogli zetknąć się z twórczością tej wybitnej pisarki, kandydatki do literackiej Nagrody Nobla już w roku 2000, kiedy to jej „Krzyk Czarnobyla” wydał Świat Książki. Kolejna opublikowana u nas pozycja to „Urzeczeni śmiercią” (2001) i wydane przez Kolegium Europy Wschodniej w 2007 roku „Ołowiane żołnierzyki”. Wszystkie te pozycje jakoś przepadły. Dopiero wydana przez wydawnictwo Czarne w 2010 roku „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, za którą przyznano pisarce Angelusa i Nagrodę im. Kapuścińskiego sprawiła, że o Aleksijewicz zrobiło się w naszym świecie literackim głośno. W zeszłym roku wznowiono „Krzyk Czarnobyla” jako „Czarnobylską modlitwę” a „Ostatni świadkowie” pojawili się na księgarskich półkach w marcu tego roku.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Drugi obieg

Ciekawy esej autorstwa Mieczysława Orskiego znaleźć można w kwietniowym numerze „Odry”. Redaktor naczelny w tekście zatytułowanym „Kosmo-Polacy nowej prozy” przygląda się tym utworom literatury najnowszej, które zdaniem autora stanowią przeciwwagę dla pisarstwa twórców, którzy „personifikowali w optyce narratorów dominujące w społeczeństwie postawy roszczeniowe i bierne, stanowili ucieleśnienie konserwatywnego, zakłamanego, egoistycznego patriarchatu III RP”. Wrocławski krytyk wskazuje na pisarzy, którzy tworzą „drugi obieg”, który: „obejmuje (…) utwory pomijane w rankingach, w hierarchii liczących się obecnie w powszechnej świadomości Polaków zjawisk artystycznych, lokujące się na marginesie uwagi społecznej, promocji medialnej i niestety także (jakże skąpej dziś) kontroli krytycznej – i że dochodzi w nim do głosu mniej ciesząca gusty czytelnicze, wcześniej lekceważona, rzadko patronująca naszej sztuce tendencja kosmopolityczna, zwiastująca wyrwanie się autorów na szersze wody idei i stylów”. Polecam esej, chociaż mnie Mieczysław Orski umieścił w grupie pierwszej, wśród autorów, których, niestety, „dopadła epidemia nawrotu do poetyk naturalistycznych”.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Żelazna Dama

„Jeśli chcesz być osobą lubianą, musisz przygotować się na zawieranie kompromisów w każdej sprawie i o każdym czasie i na to, że niczego nie osiągniesz”.
Margaret Thatcher, cyt. za John Blundell, Margaret Thatcher. Portret Żelaznej Damy, przeł. Piotr Kuś, Poznań 2010, s. 254

piątek, 12 kwietnia 2013

Ponura cykliczność

Pięć lat temu w „Mistrzostwie Świata” napisałem: „Złożyło się tak, że się wszystko rozłożyło (...) W beczkach miast kapusty znaleziono rozłożone ciała piątki dzieci. Ich mama siedziała boso na wersalce, tak jakoś wyszło, tak jakoś wyszło, powtarzała do policyjnej kamery. Na kciuk nawijała zgrzebną halkę”. I oto w nieodległej od Olsztyna Lubawie policja znalazła we wtorek troje dzieci w lodówce. Próbuję wyobrazić sobie dzień z życia tej rodziny. Rano śniadanie, kanapki dla dzieci, które nie trafiły do lodówki. Całusek. Tatuś z mamusią do roboty. Dzieci do szkoły. Potem wspólny obiad. Telewizja. „Jeden z dziesięciu”. Nie, „M jak miłość”? Kolacja. Może goście z wizytą? Dowcipy. Grill w ogrodzie. W maju komunia tej średniej. Wydatki. Wykupiona wycieczka do Turcji. Plany na przyszłość. Poddaję się. Przerasta mnie to. Pewnie znowu „tak jakoś wyszło, tak jakoś wyszło”.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Korea Północna w literaturze

 Temat numer jeden w mediach czyli Korea Północna. Ostatnimi czasy ukazało się u nas sporo pozycji traktujących o życiu w tym kraju. Z tych głośniejszych wymienię: Juliette Morillot i Doriana Malovica „Uchodźcy z Korei Północnej”, Kim Yong „Długa droga do domu”, Mike’a Kim „Z piekła do wolności”. Dwa lata temu „Czarne” opublikowało w serii reportażu książkę Barbary Demick pt. „Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej”. Warto zaznaczyć, że nie są to, w naszym rozumieniu, zwyczajne losy. Opisy głodu z końca lat dziewięćdziesiątych minionego wieku są porażające. Niewielki fragment: „Krążyły też dziwne opowieści o dorosłych polujących na dzieci. I nie chodziło im tylko o seks, lecz także o jedzenie. Hyuck słyszał, że podawano dzieciom środki usypiające i zabijano je na mięso. Na tyłach dworca, przy torach handlarze sprzedawali zupę i kluski gotowane na małych kuchenkach i mówiło się, że szare skrawki w bulionie pochodzą z ludzkiego mięsa. (…) Pani Song nasłuchała się tych historii od pewnej gadatliwej ajumma. – Pod żadnym pozorem nie wolno kupować mięsa z nieznanego źródła – przestrzegała ponuro. Utrzymywała, że poznała kogoś, kto jadł ludzkie mięso i twierdził, że jest pyszne. – Gdy się nie wie, można by przysiąc, że to wieprzowina albo wołowina. (…) Pewien ojciec, który oszalał z głodu, miał zjeść własne dziecko. (…) odnotowano przynajmniej dwa przypadki aresztowania i stracenia winnych kanibalizmu”.

środa, 10 kwietnia 2013

Recepta na szczęście

Pochodzący z Lidzbarka Warmińskiego profesor Zbigniew Mikołejko w rozmowach z Dorotą Kowalską zebranych w książce pt. „Jak błądzić skutecznie”, tak mówi o recepcie na szczęście: „…naprawdę receptą na szczęście, jeśli już pani pyta, jest danie sobie wolności. Niepoczuwanie się do zobowiązań wobec tych rzeczy, które są sztuczne. Największy nasz dramat to przywiązanie do – różnych etycznie i moralnie – iluzji, do złudzeń, które bierzemy za coś niesłychanie rzeczywistego. Poza tym funkcjonują różne fikcje społeczne podsuwane nam przez ideologie. Nie tylko ideologie polityczne, bo ideologie pracują na różnych poziomach, są ideologie rodzinne, prywatne, artystyczne, moralne, religijne, obyczajowe. Żyjemy w ich sieci, one się ze sobą zazębiają. Budowane są wprawdzie na nasz wewnętrzny użytek – ale to są tylko ideologie, czyli wyrozumowane systemy wierzeń, które powinniśmy jakoby w sobie pieścić”.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

„Kłamca” – kolejna opinia o powieści

„Fascynująca lektura. Ci, którzy czytali „Drzewo morwowe”, znajdą tu znanych już sobie bohaterów. Nie jest to typowy kryminał, ale trup się ściele, paskudna przeszłość wysokich urzędników państwowych wygląda na światło dzienne, szykuje się zamach na ważną personę. A to wszystko podane w smakowitej historycznej otoczce podlanej biblijnym sosem. Ci bardziej nerwowi niech raczej nie czytają tej książki wieczorem – opisy są wyraziste i plastyczne. Treści, oczywiście, nie zdradzę. Powiem tylko, że dziennikarz Paweł Werens znowu tropi swego śmiertelnego wroga i sam staje się zwierzyną. Fantastyczna książka. Przyrzekam, że „połkniecie” ją za jednym przysiadem.” Taką ocenę „Kłamcy” zamieszcza strona „Książka zamiast kwiatka”. Na „Kłamcę” można również głosować pod facebookowym adresem: http://www.facebook.com/home.php#!/pages/G%C5%82osowania-Ksi%C4%85%C5%BCka-zamiast-kwiatka/340108896042983?fref=ts

piątek, 5 kwietnia 2013

Piątka do Nagrody im. R. Kapuścińskiego

Ogłoszono finalistów Nagrody im. R. Kapuścińskiego. W tym roku doceniono autorów opisujących wydarzenia w odległych Indiach (William Darlymple – „Dziewięć żywiołów”), meksykańskie kartele narkotykowe (Ed Vulliamy – „Ameksyka”), sytuację społeczno-polityczną w RPA (Wojciech Jagielski – „Wypalanie traw”), świat po upadku dyktatora (Mariusz Zawadzki – „Nowy wspaniały Irak”) oraz Polskę po transformacji ustrojowej (Lidia Ostałowska – „Bolało jeszcze bardziej”). Jak łatwo policzyć, aż trzech reportażystów z kraju znalazło się w ścisłym finale. W komunikacie jury znalazły się również niezbyt pochlebne opinie o redakcji pozycji tłumaczonych (brak indeksów, dbałości edytorskiej, nie najlepsza redakcja). Tak czy inaczej, w finale znalazły się pozycje bardzo dobre. Kto otrzyma 50 tysięcy złotych okaże się 17 maja.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Śmieszne kraje

Bohater marcowej „Lampy” Piotr Paziński w rozmowie z Pawłem Duninem-Wąsowiczem pytany o tłumaczenia „Pensjonatu” – książki, za którą Paziński otrzymał m.in. Paszport Polityki, mówi: „…zgłosili się wydawcy z bardzo śmiesznych krajów. Otóż, niewykluczone, że będą wydania chorwackie, serbskie, macedońskie i łotewskie”. Dalej wymienia Francję i Niemcy, które śmiesznymi krajami według autora zdaje się, że już nie są. Zastanawiam się nad tym osobliwym podziałem, próbuję w nim umiejscowić polskich wydawców i czytelników. Dość dziwna to retoryka, skoro oparta jest na wykluczeniu i manii wielkości.

środa, 3 kwietnia 2013

Portowa osiemnastka - festiwalowa rozpiska


W dniach 19-21 kwietnia  będzie się odbywał już po raz osiemnasty Europejski Port Literacki Wrocław. Szczegółowy plan wydarzeń festiwalowych zamieszczam poniżej. Zapowiada się duże wydarzenie. Już teraz warto zarezerwować sobie czas i wyruszyć za dwa tygodnie do miasta nad Odrą.
Kliknij w obrazek:

wtorek, 2 kwietnia 2013

Wyliczanka Rylskiego

Wczoraj podczytywałem wywiady Doroty Wodeckiej zebrane w tomie „Polonez na polu minowym”. Duże wrażenie zrobiła na mnie rozmowa z Eustachym Rylskim. Pisarz pytany o  grupę tworzącą przyszłą klasę średnią, wymienia: „Gości, którzy mijają mnie na drodze w swoich land cruiserach 150 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym, pod okiem kamer, nigdy nie tracąc za to praw jazdy. Rodzin, które coraz szczelniej zapełniają hotele w Turcji, Egipcie, Tunezji, na Cyprze i w kilku innych miejscach i które robią męczący rejwach w wyczarterowanych samolotach, które ich tam dowożą. Mówię o ludziach, których widuję na galach bokserskich, premierach modnych filmów, i o tych, którzy zapełnią stadiony podczas Euro 2012 bez względu na cenę biletów. O tych, którzy sadowią domy, każdy obowiązkowo inny, otaczające coraz szczelniejszym pierścieniem duże miasta, trzymają te same rasy odpowiednio ostrych psów, odwiedzają siłownie, by swym wyglądem budzić respekt, kombinują w życiu jak koń pod górę, ale przyparci do muru potrafią, kobiety i mężczyźni, pracować jak maszyny. Płacą więc podatki, z których, gdyby mi się nie powiodło, bym korzystał. Złamią każde prawo, zasadę, przepis, dobry obyczaj, jeżeli to im nie pozwoli czuć się jak u siebie. Bo ich imperatywem jest czuć się jak u siebie, gdziekolwiek by to było i kiedykolwiek. Zaczynają mieć pierwsze pieniądze, których jest już za dużo na grilla i piwo, ale za mało na gabinet w brytyjskim stylu. Ale z czasem będzie i gabinet. Mają bezdyskusyjne zalety, których nie podziwiam, i wady, które mnie złoszczą. Są zaczątkiem klasy średniej, taką pierwszą szlachtą, z którą się nie identyfikuję, ale do której uporczywie weksluje mnie sposób życia i jego infrastruktura. A mówię o tym dlatego, że jest to grupa, bo jeszcze nie klasa, która inteligencję pożre, by nie mieć na widoku swojej antytezy.”

sobota, 30 marca 2013

Wielkanoc

Miał być zając, lecz w domu tylko koty... Życzę wszystkim, którzy tutaj zaglądają, Wesołych Świąt!

piątek, 29 marca 2013

Wielkie gówniane ceremonie

Czytam Liao Yiwu "Prowadzący umarłych". Autor uciekł z Chin, gdzie jego książka jest zakazana. U nas przyznano mu Nagrodę im. R. Kapuścińskiego. Niewielki fragment: „W tamtych czasach chłopi nie mieli dostępu do nawozów, więc ludzkie odchody były dość cenne. Niektórzy nawet kradli gówno z latryn. (…) Od złodziei gówna żądano tylko dogłębnej i szczerej samokrytyki. (…) odchody, które zbieraliśmy co rano trafiały do gospodarstwa kolektywnego (…) wysyłaliśmy im tylko odchody najlepszej jakości, żeby co roku mieli zapewnione rekordowe zbiory. Zawsze, kiedy przyjeżdżaliśmy z dostawą, waliliśmy w bębny i gongi i przystrajaliśmy wozy czerwonymi kwiatami. A chłopi, widząc nasze wozy, urządzali wielkie ceremonie powitalne. Wielu uczniów i studentów zgłaszało się na ochotnika do pomocy przy tej misji.”

środa, 27 marca 2013

Strach, lęk, groza w "Chimerze"

W marcowej „Chimerze” poświęconej strachowi, lękom i grozie Justyna Radczyńska przeprowadza wywiad z profesorem Przemysławem Czaplińskim. Wybitny literaturoznawca tak mówi o współczesnych lękach w literaturze: „Panowanie nad sobą, nad naturą, nad relacjami międzyludzkimi to tylko iluzja. W istocie największym źródłem lęku jest bliźni; nie chodzi przy tym o zło, które może nam wyrządzić, lecz o sam fakt jego istnienia. (…) Człowiek nie może być człowiekiem bez ludzi – dlatego bliźni jest dla niego jedynym ratunkiem i najwyższym zagrożeniem. Życie wśród ludzi i bez ludzi to egzystencjalny horror – o tym mówią „Mdłości” Sartre’a, całkiem niezła egzystencjalistyczna powieść grozy. Ale najwybitniejsze horrory XX wieku to powieści Kafki i Becketta.”

wtorek, 26 marca 2013

Kocham was, wszystko wam wytańczę!

Jakiś czas temu poproszono mnie o napisanie rekomendacji przy ubieganiu się o stypendium artystyczne miasta. Rzecz jasna, zgodziłem się, bo zarówno autor jak i jego projekt wydały mi się ze wszech miar godne uwagi i poparcia. Minęło kilka miesięcy i postanowiłem sprawdzić czy moje wstawiennictwo coś dało. Wszedłem na stronę internetową ratusza. Komunikat urzędniczy głosił, że w roku obecnym na wspieranie młodych artystów przyznanych zostało 67 tysięcy złotych. Suma całkiem znaczna, bez dwóch zdań. Za samą końcówkę tej kwoty można śmiało wydać w nakładach niewielkich kilka książek poetyckich. Lecz przecież nie o ilość tutaj idzie, pomyślałem naiwnie. Jakość a nie masowość, wszak to sztuka. Lista zawierała 15 nazwisk młodych ludzi. Niestety, „mojego” autora na niej nie było. Podobnie jak i kogokolwiek zajmującego się składaniem słów w dłuższe ciągi. Za to znaleźli się tancerze break dance, którym zafundowano wycieczkę do Los Angeles, malarze uwieczniający piękno tutejszego krajobrazu, fotograficy warmińscy. Morał dla młodych literatów jest z tego taki, że jak chcesz pisać, to pisz o tym co urzędnikowi w duszy gra i poprawi statystyki. Pisz o lasach i jeziorach. Sław piękno warmińskiej ziemi. Ucz się konformizmu od lat najmłodszych. A najlepiej kup sobie wygodne obuwie i zacznij tańczyć. I jak już musisz, to przy tym recytuj.
p.s.
Wczoraj młodociany śpiewak i tancerz Justin Bieber na koncercie w Łodzi powiedział: „Kocham was, Rosja!”. Nastoletnia publiczność była zachwycona…

poniedziałek, 25 marca 2013

Przepaść

Natrafiłem w sieci na fotorelację z Oxfordzkiego Festiwalu Literackiego. Zajrzyjcie tutaj: http://magamara.blox.pl/html W pewnej chwili autorka tekstu pisze pod jednym ze zdjęć, że miejsce przy scenie podczas spotkania z Barnesem kosztowało… 50 funtów! Jak widać na fotografiach, chętnych nie brakowało. Łatwo policzyć, że wspomniane 50 funtów to 250 polskich złotych. Zdarzyło mi się uczestniczyć w kilku spotkaniach, lecz nie przypominam sobie, aby organizatorzy je biletowali. Podejrzewam, że nawet bilet pięciozłotowy skutecznie zniechęciłby potencjalnych uczestników. Taka to różnica między krajem nad Wisłą a zachodnią cywilizacją, którą rzekomo też stanowimy, a od której faktycznie dzieli nas przepaść. Z biletem czy bez, statystyczny Polak na spotkanie z pisarzem i tak nie przyjdzie.

niedziela, 24 marca 2013

Usta to wygra

„Jeśli skok usta to wygra!”, powiedział komentator publicznej telewizji w niedzielne południe. Skoczek skok ustał i, tu trzeba przyznać rację komentatorowi, wygrał. Zawodnik, bogatszy o okolicznościową statuetkę i czek na znaczną sumę pieniędzy, rozpoczął wakacje, zaś komentator publicznej telewizji wyruszył z mikrofonem, być może na odległy kontynent, by relacjonować kolejne zawody. A że zdolności słowotwórcze ma niezaprzeczalne i nieograniczone, z uwagą zamierzam śledzić jego kolejne komentarze. Ciekawe co ma na przykład do powiedzenia w temacie kolarskim? „Jeśli dociśnie to wpadnie pierwszy?” E, gdzie mi tam do niego!

piątek, 22 marca 2013

Silesius 2013

Kiedy w roku 2010 zgłaszaliśmy do Nagrody Silesiusa wydany przez „Portret” tom poezji Jakobe Mansztajna „Wiedeński high life”, książek ubiegających się o nagrodę było 120. Po trzech latach lista powiększyła się o 30 tytułów. 150 tomów poetyckich robi wrażenie. Zgłosiły je tak poważne wydawnictwa jak  krakowski „Znak” czy „Biuro Literackie”, lecz są też i wydawcy bardzo egzotyczni, bo za takich uznaję chociażby „Wydawnictwo Kujawska Fabryka Maszyn Rolniczych KRUKOWIAK”. Część wydawców przeoczyła termin zgłoszeń bądź uznała, że ich autorzy nie mają większych szans. Na liście znalazłem „Chiazmę” Kazimierza Brakonieckiego. To chyba jedyny autor z Olsztyna. Na liście nie ma wydawnictw związanych z regionem. Znaczy to tyle, że zapaść poezji na Warmii i Mazurach stała się faktem. Brakuje mi zgłoszenia olsztyniaka mieszkającego na Śląsku Dariusza Szymanowskiego, którego debiut „Drugi brzeg” moim zdaniem miałby szanse na wejście do kolejnego etapu. Listę nominowanych poznamy za kilka tygodni, zwycięzcę 11 maja. Autorom, w szczególności debiutantom, życzę sukcesu na miarę tego, który miał Mansztajn.

czwartek, 21 marca 2013

„Pensjonat” Myśliwskiego

„Akcent” zamieszcza fragment nowej powieści Wiesława Myśliwskiego. Nosi on tytuł „Pensjonat” i zaczyna się tak: „Niepotrzebnie wziąłem ten notes. Pomyślałem jednak, że zamiast nudzić się, może uda mi się z jakąś literą zrobić porządek, a kto wie, czy nie natchnęłoby mnie to, aby tak samo zrobić z następną, a może i następną, co przemogłoby wreszcie bezradność, która doprowadziła mnie do tego, że po kilkunastu nazwiskach zrezygnowałem”. Ten wybitny pisarz publikuje rzadko. Bywa, że od wydania jednej do kolejnej książki mija dekada. Każda jego powieść to wielkie wydarzenie w świecie literackim. Zapewne i tak będzie tym razem. „Traktat o łuskaniu fasoli” ukazał się w roku 2006, a więc już siedem lat temu. Czyżby wkrótce miała nastąpić premiera nowej powieści?

środa, 20 marca 2013

Kilka pytań

Marcowy numer „Znaku” zamieszcza blok materiałów o zabijaniu zwierząt. Justyna Siemienowicz pisze: „…humanitarne zabijanie to w gruncie rzeczy niesmaczny oksymoron, gdyż jakkolwiek bardzo ludzkie by ono nie było, jest zawsze krzywdą wyrządzoną innemu stworzeniu, które chce żyć. Dopiero uświadomienie sobie tego długu i zaciąganej każdorazowo winy przy czerpaniu korzyści lub przyjemności ze śmierci zwierzęcia (od zaspokojenia głodu po sprawienie sobie skórzanych butów, kurtki, torebki, kanapy czy tapicerki samochodu) może nas realnie do przystającego człowiekowi stosunku do zwierząt przybliżyć. Wystarczy zacząć siebie pytać: czy jem mięso, bo mi jest potrzebne, czy dla wygody i smaku czy byłabym  w stanie osobiście zabić i rozebrać zwierzę, którego mięso zjadam, a więc oczyścić, naciąć i zdjąć skórę, zebrać krew i osuszyć z niej mięso, rozpruć brzuch i wyjąć zeń wnętrzności ( a szczególnie w przypadku dużych zwierząt: krów, świń i owiec także mózg, który się zjada), oddzielić naczynia krwionośne od mięśni i tłuszczu, poćwiartować? A jeśli tak to, jak często? Ile razy wyrzuciłam zepsute mięso? – Tylko w ten sposób, a więc skracając dystans, możemy zacząć bardziej po ludzku zabijać zwierzęta, które giną przez nas i dla nas (i z rozpędu produkcyjnej machiny) codziennie, choć przecież nie podnosimy na nie ręki”.