
„Czy ją też ktoś
tak wyhebluje na gładko? Tę, która o siebie nie dba i poprawia sobie nastrój
czym bądź? Czy jej dziura też jest jak lornetka teatralna skierowana na czarny
hol, gdzie spaliła się żarówka, na długi, wąski korytarz potrafiący wilgotnieć
do śluzowatości, kurczyć się i uciskać jak gumka od majtek, czy ją też? Ciekawe,
czy ona też potrafi dusić węża do czerwoności, złapać go za gardło i dobrze
potrząsnąć?”. Tak rozpoczyna się „Plastikowe M3 czyli czeska pornografia” Petry
Hůlowej, którą u nas wydało wrocławskie wydawnictwo Afera. Niewielka oficyna
specjalizuje się w promowaniu czeskiej literatury. Afera opublikowała m.in. książki:
Balabana, Hakla, Soukopowej i Šabacha. Ostatni z wymienionych autorów bywa
nazywany kontynuatorem tradycji pisarskiej Hrabala. Ma w dorobku książkę,
której tytuł zapewne nasi wydawcy by odrzucili, zastąpili bardziej neutralnym.
Mam na myśli „Gówno się pali”. Afera nie boi się kontrowersji i prowokacji.
Chwała im za to. Cytowana wcześniej Hůlowa w „Plastikowym M3” w obszernym
monologu opowiada historię praskiej prostytutki, która „bezwstydnie opisuje
często fałszywą pieśń „wtykacza” (wagina) i „raszpli” (penis). A cały ten seks rozgrywa
się w dekoracjach współczesnego digiświata, którego hipokryzję demaskuje równie
namiętnie, jak nasze najskrytsze fantazje”.